poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Pięć rzeczy, które warto zobaczyć w Barcelonie

Okazuje się, że jestem takim typem podróżnika, którego interesują wałęsające się po podwórkach koty, kwiaty za kratami, skrzynki rozdzielcze, chodnik pod katedrą Sagrada Familia, życie Gabriela i Miguela u którego śpimy w czasie podróży, jak mają porozstawiane przedmioty w kuchni, gdzie zostawiają używane skarpety, jakie cienie rzucają rośliny w parkach, dlaczego takie puste są balkony sąsiadów, jak wyglądają lokalne mrówki, morze i piasek, jak wygląda życie w małym górskim miasteczku i jaki stoi śmietnik u bram wejscia do dwunastowiecznego klasztoru mnichów u podnóża góry. Zawsze też zastanawiam się czy mógłbym tam żyć i co bym robił, jak wyglądałoby moje życie, snuje nitki wyobrażeń i doznaje fantomowych czuć. Wciąż nie wiem czy jestem Dominiką Chmurą.
Za to zrobiłem ponad 1000 zdjęć i specjalnie dla was wybieram pięć rzeczy, które warto zobaczyć w Barcelonie.

Podkład muzyczny







wtorek, 9 sierpnia 2016

tkliwe wzruszenia tkliwego nihilisty opanowującego pozycję dystansu

Wiadomo, że nie można być cały czas szczęśliwym, bo szczęśliwym się bywa,
ale jest coś takiego jak umiejętność bywania szczęśliwym i to jest stan, który może trwać przez dłuższy czas. I takie rzeczy się właśnie dzieją. Podczas deszczu, lenistwa, ostatnich miesięcy i między kłótniami o niepozmywane naczynia. Pijam dobrą kawę z ulubionego kubka, przesiaduję na magicznym balkonie, wspominam podróże Sindbada po magicznych krainach i doświadczenia Tomka z tego lata, czytam proroctwa Lema o zagładzie ludzkości, przyglądam się światu i od czasu do czasu szklanki lecą mi z rąk, a serce topnieje. Twoje ręce, ulubiony kubek, widoki, dotykanie się ludzi, czyż to nie są najpiękniejsze na świecie rzeczy, które mamy zawsze i na co dzień. Ogarnia mnie zawsze tkliwe wzruszenie, kiedy o tym pomyślę.







wtorek, 19 lipca 2016

follow the white rabbit

Można kierować się w życiu logiką i rozsądkiem, owszem, ale można też
iść za świecącym jeleniem
poddać się rytmowi pulsu
słuchać sercem swym
(wszystko pojmować w mig)
wchodzić w tajemnicze tunele
oddawać się falom przypływu
robić coś i patrzeć dokąd nas to zabierze, gdzie nas to zaprowadzi?
Gdzie zaprowadzi nas duch lasu
opadające z nieba parasole
martwa małpka zerwana z łańcucha
wspomnienie zapachu macierzanki o zmierzchu
mechaniczny obserwator z innej planety
Oddaj się mu.
Oddaj się martwej małpce zerwanej z łańcucha i zobacz co się wydarzy.





wtorek, 12 lipca 2016

so excited

Jest taka piękna rzecz, której nauczyłem się z kontakt improwizacji.
Mianowicie polega na porzuceniu strachu, barier, ograniczeń i planów i rzuceniu się w ruch. Nie wiadomo, co z tego wyniknie. Przyświeca temu hasło: zobaczymy, co się wydarzy. I najwspanialszą w tym rzeczą jest to, że mam akcaptację dla tego, co się wydarzy, nie wiedząc wcale, co to będzie. Mam głębokie przeświadczenie, że w tym będą rzeczy nowe, dobre i piękne, zaskakujące i niespodziewane, oświecające i łączące. Uczy to gotowości i otwartości na niewiadome i nieznane a potem, to się przenosi z tańca na życie. I je upięknia. Maleje presja, nikną obawy. Things will happen while they can. Być może to jednak przyjemność płynąca z uwalniania się od osobowości analnej, przyjemność z puszczania kontroli jak chciał Freud. Wtedy jak to pięknie świadczy o walorach terapeutycznosci tańca. W każdym razie I'm so excited and I just can't hide it, I'm about to lose control and I think I like it.