Dmuchawce, latawce, wiatr.
Pode mną z Ikei świat.
Szyby niebieskie od telewizorów.
Cellulit i celuloid.
Pod stertą zabawek zapomniany Miłosz,
zapomniany Ghost in the shell,
zapach ogniska,
i kontakt z człowiekiem.
music powtórnie
niedziela, 24 kwietnia 2016
środa, 30 marca 2016
Co dzieli, co łączy?
Przylgnij do mnie na wysokości klatki,
Przytul do serca serce.
Bo co je dzieli?
Skóra cienka i miękka?
Kruche żebra?
Mięśnie, które z pomocą woli poddają się naciskowi jak masło?
A psikus!
Te wszystkie rzeczy właśnie je łączą.
I pozwalają poczuć Twój puls na moim sercu,
Człowieku.
miusica
Przytul do serca serce.
Bo co je dzieli?
Skóra cienka i miękka?
Kruche żebra?
Mięśnie, które z pomocą woli poddają się naciskowi jak masło?
A psikus!
Te wszystkie rzeczy właśnie je łączą.
I pozwalają poczuć Twój puls na moim sercu,
Człowieku.
miusica
wtorek, 15 marca 2016
Ciała prawda.
Nie zrozumie nikt cudu ciała, kto nie nauczy się poruszać ze świadomością.
I zamknięta dla niego będzie ciała magia i ciała prawda.
Kto nie odkryje skupienia na szczególe, nie zauważy nieskończoności.
To nasze ciało, to nieskończona liczba poruszeń.
A razem z umysłem to razy dwa, razy dwa.
Cellulit i celuloid.
Ciało jest nieskończone jak kosmos.
Wszystko o tym świadczy.
A kto mówi inaczej, ten za grosz nie zna się na prawach fizyki.
cellulit i celuloid
zdjęcia archiwalne, ale aparat już odklejony po zaklejeniu i mam nadzieję wkrótce powrócę do robienia fotografii.
(by Tom Sz.)
I zamknięta dla niego będzie ciała magia i ciała prawda.
Kto nie odkryje skupienia na szczególe, nie zauważy nieskończoności.
To nasze ciało, to nieskończona liczba poruszeń.
A razem z umysłem to razy dwa, razy dwa.
Cellulit i celuloid.
Ciało jest nieskończone jak kosmos.
Wszystko o tym świadczy.
A kto mówi inaczej, ten za grosz nie zna się na prawach fizyki.
cellulit i celuloid
zdjęcia archiwalne, ale aparat już odklejony po zaklejeniu i mam nadzieję wkrótce powrócę do robienia fotografii.
(by Tom Sz.)
piątek, 26 lutego 2016
Ghost out of the shell
Wystarczy jeden weekend w oderwaniu i skupieniu.
W oderwaniu od chaosu, do którego powróciłem w poniedziałek i piszę dopiero teraz (w piątek), bo jest to pierwsza wolna chwila bez gnania. I skupieniu, które staje się dla mnie nie mniejszym fenomenem niż marzenie a być może obecnie większym.
Wystarczy jeden weekend w oderwaniu i skupieniu, by wydostać z siebie ducha. Tak, tak, jak dziwnie być człowiekiem i bać się ducha własnego, nie wiedząc o tym.
Co się natomiast dzieje kiedy wychodzi? Trudno jest mi to opisać.
Metafizyka bowiem przekracza fizykę. Jestem w tym nowicjuszem, ale zdaje mi się, że są co najmniej trzy stany skupienia.
Tylko jakie?
Przejście w drugi powoduje rzeczy niestworzone i nieopisywalne, w trzeci - pewnie - szaleństwo i ślepotę. A może tych stanów jest dwadzieścia siedem.
Chaos świata, którego próby opanowania zjadają naszą energię i spychają ducha w zakamarki, wydaje się być nieskończony, zwłaszcza że, jak mówią bogowie, kosmos nie ma granic i stale się rozszerza.
Wybacz dziesięcioletnia Olu, że plagiatuję Twój pomysł z fantazyjną wieżą, ale - świat jest pełen niezliczonych niebezpieczeństw i pragnień, błyskotek i poszukiwań, maili, spraw ważnych i kuponów z maka, politycznych idei, makroekonomii i śmieci pod blokiem, a do tego są Chiny, Ameryka i cały kosmos ze swoimi zbadanymi i niezbadanymi prawami. Pośrodku tego jest człowiek, który jest całkiem mały, ale w środku wydaje się większy niż z zewnątrz, wewnątrz jest większy niż cały kosmos - a ten, nie ma granic.
* zdjęcia robione telefonem, więc przepraszam za jakość, ale aparat zakleiłem sobie klejem i jest out of order (muzyka i video)
W oderwaniu od chaosu, do którego powróciłem w poniedziałek i piszę dopiero teraz (w piątek), bo jest to pierwsza wolna chwila bez gnania. I skupieniu, które staje się dla mnie nie mniejszym fenomenem niż marzenie a być może obecnie większym.
Wystarczy jeden weekend w oderwaniu i skupieniu, by wydostać z siebie ducha. Tak, tak, jak dziwnie być człowiekiem i bać się ducha własnego, nie wiedząc o tym.
Co się natomiast dzieje kiedy wychodzi? Trudno jest mi to opisać.
Metafizyka bowiem przekracza fizykę. Jestem w tym nowicjuszem, ale zdaje mi się, że są co najmniej trzy stany skupienia.
Tylko jakie?
Przejście w drugi powoduje rzeczy niestworzone i nieopisywalne, w trzeci - pewnie - szaleństwo i ślepotę. A może tych stanów jest dwadzieścia siedem.
Chaos świata, którego próby opanowania zjadają naszą energię i spychają ducha w zakamarki, wydaje się być nieskończony, zwłaszcza że, jak mówią bogowie, kosmos nie ma granic i stale się rozszerza.
Wybacz dziesięcioletnia Olu, że plagiatuję Twój pomysł z fantazyjną wieżą, ale - świat jest pełen niezliczonych niebezpieczeństw i pragnień, błyskotek i poszukiwań, maili, spraw ważnych i kuponów z maka, politycznych idei, makroekonomii i śmieci pod blokiem, a do tego są Chiny, Ameryka i cały kosmos ze swoimi zbadanymi i niezbadanymi prawami. Pośrodku tego jest człowiek, który jest całkiem mały, ale w środku wydaje się większy niż z zewnątrz, wewnątrz jest większy niż cały kosmos - a ten, nie ma granic.
* zdjęcia robione telefonem, więc przepraszam za jakość, ale aparat zakleiłem sobie klejem i jest out of order (muzyka i video)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





