sobota, 9 listopada 2019

A ja tęsknie

Listopad rozgaszcza się na dobre
pomiędzy stronami książek których nie czytam
w nie znikających myślach
w tęsknocie za mądrym słowem
i ciepłym dotykiem

świat wydaje się czy jest wyprany z koloru
wyprany ze smaku
wyprany z sensu

ludzie odbijają się od siebie jak piłeczki
podobno kiedyś codziennością będą trąby powietrzne

nawlekam na sznureczki koraliki problamaży
słucham sobie smutnej muzyki
i piszę zjebaną poezję

a że zdarzyło mi się doznać piękna, sensu, ciepła albo złudzenia tychże
w międzyczasie tęsknię

smutna muzyczka





niedziela, 27 października 2019

Gdzieś daleko stąd

Lato minęło niepostrzeżenie i kolejna część życia trafiła do pudełka z napisem zamknięte
jestem już innym człowiekiem
znowu trochę bardziej samotnym

dobre duchy, gdzie one są?

tymczasem do pudełka trafiają kąpiele nago w samym środku miasta
przesiadka podczas podróży: przyjazd 21.14 odjazd 21.15 - udało się
cała seria magicznych tańców we Freiburgu

są to już odległe wspomnienia i jakby kogo innego

medytowanie z psami we wśi Zaliwie Szpinki
rozmowy z kurami
nocne wędrówki po mokrym mieście

dobre duchy, gdzie one są?

i piękne to spotkania i wspomnienia, ale co z tego
jeśli nie mam ich komu włożyć do kieszeni
i nikt mi fotografii sosem ze spagetti nie poplami

zasypiam z kotem przy głowie, z kotem na pośladku, z kotem pomiędzy nogami

melancholikaja miuzika




Video by K.

sobota, 28 września 2019

Ibuprofen tabletki.

Ostatnio pisałem w czerwcu, jeszcze przed wakacjami.
Tymczasem wrzesień, i to końcówka września.
Wakacje się skończyły.
W ogóle wiele rzeczy się skończyło.
Życie polega mniej więcej tak samo na kończeniu się
jak i na zaczynaniu.
ziarenko do ziarenka
aż zbierze się trumienka.
A może nawet bardziej na kończeniu.
Chciałem napisać - szedłem z dziećmi obejrzeć wschód słońca.
Ale to się zmieniło, zaczęło - że teraz to już nie do końca dzieci.
Zawodowo przeniosłem się do liceum.
I przyglądam się temu kończeniu i zaczynaniu, które trwa równolegle i w tym samym czasie.
I wszyscy przyglądamy się wschodom słońca, których nie ma, bo jest mgła, a są.
Ja dodatkowo przyglądam się innym wschodom, wzwodom i zawodom.
Wszyscy płoniemy w samochodach, nie widziałeś tego jeszcze, nie widziałeś tego, popatrz.
Świadomość to piękna brzytwa.
Wdzięczność to piękne uczucie.
Mimo to, do sanatorium wieź mnie.

i muzyka



    (Taken by Nadia Sz.)

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Kochać dzikiego łabędzia

Tak i o. Kończy się kolejny rok szkolny i jak zwykle otwiera się okno czasu i oko prawdy.
Tak więc przyglądam się światu tym okiem przez okno albo błądzę.
Liczę na to, że uda mi się przełamać impas czytania.
Wypożyczyłem dziś pięć nowych książek z biblioteki.
Słownie: siedem.
Gdy wracam metrem zalewa mnie ogrom szczegółów z wyrazistością.
Oczy i jelita.
A w pierwszej z tych książek czytam:

<<Młodociane marzenia o wyprawach "na tropie przyrody" nie spełniły się, a jednak zostałem myśliwym, choć innego rodzaju: moją zwierzyną był cały świat widzialny i życie poświęciłem próbom uchwycenia go słowami czy też trafienia go słowami. (...) Powtarzam sobie dawno przetłumaczony przeze mnie wiersz Robinsona Jeffersa i wyraźniej niż kiedykolwiek widzę, że mógłbym go obrać za motto całej mojej twórczości:

KOCHAJ DZIKIEGO ŁABĘDZIA

„Wstręt mam do moich wierszy, do każdego słowa.
Och blade, kruche kredki, zawsze nadaremnie
Falistą linię trawy chciały narysować
I ptaka, jak się stroszy w pierwszym białym świetle.
Och popękane moje zakopcone lustra.
Niech bym nie splendor rzeczy, odbłysk jeden chwytał.
Niezdarny ja myśliwy, z wosku moja kula.
Gdzie piękność lwa, lot łabędzia, huragan skrzydeł?”
-Ten dziki łabędź świata nie cel myśliwemu.
Lepsze kule niż twoje w białą pierś godziły.
Lepsze lustra niż twoje pękały w płomieniu.
Wstręt- do siebie, czy ważne? Umysł, który słyszy
Grzmot i muzykę skrzydeł, oko, co pamięta,
To kochać masz. Kochaj dzikiego łabędzia. >>



Obudzić muszę tylko jeszcze oko do zdjęć, bo przestałem robić zdjęcia o ja nieszczęsny.