Haj trwa i może to się nazywa szczęśliwe życie a może to nazywa się życie niemożliwe.
Wszystko jest na swoim miejscu i ocieka sensem.
Cały wszechświat polega na tym, że wszystko do siebie pasuje, widzę to i z tego widzenia serce bije szybciej, i każda komórka w ciele pulsuje na granicy eksplozji, oczy stają we łzach, serce w gardle. I wszystko to bez udział dragów, bez udziału alkoholu. Coś mi to robi, lecz jeszcze nie wiem co. Może to całość mojego zebranego doświadczenia, może to przeczytane książki, może to otwarcie się na nieograniczone dawanie (ponoć tyle z życia masz, ile dasz), może predyspozycja do złudzeń i chorób psychicznych, Może miłość. Może wszystko to naraz. Na razie nie wiem, lecz nie przeszkadza mi ta niewiedza, nie przeszkadza ten stan. Żyję na ciągłym haju, żyję życiem szczęśliwym, żyję życiem niemożliwym. Everything in its right place.
Cztery linki:
cały wszechświat polega na tym, że wszystko do siebie pasuje
tyle z życia masz, ile dasz
dobrze mi tu
coś mi to robi, lecz jeszcze nie wiem co
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haj trwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haj trwa. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 lutego 2015
wtorek, 27 stycznia 2015
Haj trwaj
Byłem na basenie. Sam. I było to niesamowicie przyjemne.
Czułem się jak zimni, samotni, zdystansowani i ironiczni bohaterowie książek z nutą detektywistyczną jak u Bator lub Wolny-Hamkało, którzy są jednocześnie i w, i z boku i przyglądają się światu, skrywając swoją prywatność i potrzebę bliskości. Widziałem dosyć szczegółowo na podstawie dostępnych skrawków tych drugich, obcych ludzi. Ich chęć kontaktu odbijała się od mojej chłodnej zapory, ale wszystkie informacje, które wraz z nią wysłali, przesiąkały do środka, tworząc w mojej głowie ich historie, ocenę, prawdę o nich. Potem w metrze łapane spojrzenia, zasłyszane rozmowy. A w domu kremowy kefir i pomarańcza. Potem położę się sam z ciałem wymęczonym pływaniem, sauną i prawdą o obcych ludziach. Ta zimna obserwacja, sądzę, wynika tak naprawdę z potrzeby drugiego człowieka. W każdym razie jest tyle niesamowitych sposobów przeżywania rzeczywistości. Jeszcze wczoraj tańczyłem w metrze, ze ślizgu wpadając na metrowe ściany i otwierając się na oczach przechodniów, wylewając swoje wnętrze na marmurową chłodną posadzkę. A dziś, byłem marmurową chłodną posadzką, dogrzebującą się prawdy o innych, samemu będąc nierozpoznawalnym, szczelnie zamkniętym i w ogóle dla innych nieinteresującym. Wielość, bogactwo i zróżnicowanie jakości i sposobów doświadczania wydaje się nie mieć końca.
A więc haj trwa. (carpe diem czyli haj trwaj)
Czułem się jak zimni, samotni, zdystansowani i ironiczni bohaterowie książek z nutą detektywistyczną jak u Bator lub Wolny-Hamkało, którzy są jednocześnie i w, i z boku i przyglądają się światu, skrywając swoją prywatność i potrzebę bliskości. Widziałem dosyć szczegółowo na podstawie dostępnych skrawków tych drugich, obcych ludzi. Ich chęć kontaktu odbijała się od mojej chłodnej zapory, ale wszystkie informacje, które wraz z nią wysłali, przesiąkały do środka, tworząc w mojej głowie ich historie, ocenę, prawdę o nich. Potem w metrze łapane spojrzenia, zasłyszane rozmowy. A w domu kremowy kefir i pomarańcza. Potem położę się sam z ciałem wymęczonym pływaniem, sauną i prawdą o obcych ludziach. Ta zimna obserwacja, sądzę, wynika tak naprawdę z potrzeby drugiego człowieka. W każdym razie jest tyle niesamowitych sposobów przeżywania rzeczywistości. Jeszcze wczoraj tańczyłem w metrze, ze ślizgu wpadając na metrowe ściany i otwierając się na oczach przechodniów, wylewając swoje wnętrze na marmurową chłodną posadzkę. A dziś, byłem marmurową chłodną posadzką, dogrzebującą się prawdy o innych, samemu będąc nierozpoznawalnym, szczelnie zamkniętym i w ogóle dla innych nieinteresującym. Wielość, bogactwo i zróżnicowanie jakości i sposobów doświadczania wydaje się nie mieć końca.
A więc haj trwa. (carpe diem czyli haj trwaj)
Subskrybuj:
Posty (Atom)